Wrotycz – pachnie jak Jägermeister i odstrasza robale!

Wrotycz to moja miłość od pierwszego powąchania.

Wiele osób twierdzi, że jego mocno ziołowo-kamforowa woń jest drażniąca, ale ja ją uwielbiam! Lubię to uczucie, kiedy intensywny zapach tej rośliny kręci mnie w nozdrzach ;)

Kto zna Jägermeister?

Aromat nalewki wrotyczowej jest zbliżony właśnie do Jägermeistera!

Zdania co do tej rośliny są podzielone. Wiele źródeł podaje, że jest to roślina trująca i nie powinno się jej przyjmować wewnętrznie. Inne wychwalają jej cudowne właściwości. W dawnych czasach, według ludowych podań, mocne napary z wrotyczu wykorzystywane były jako środki na poronienie. Kobiety ciężarne nie powinny w ogóle stosować przetworów z tego ziela!



Jak używam wrotyczu?

Nalewka na zdrowie!

Wrotycz zawdzięcza swoją intensywną woń licznym olejkom eterycznym i tujonowi w nim zawartemu. Substancje te w dużych ilościach mogą być toksyczne dla człowieka, ale ale ! Oczywiście wszystko w nadmiarze szkodzi ;)

„dawka czyni truciznę”

– ta zasada powinna przyświecać każdemu, kto chce korzystać z dobrodziejstw natury, nie tylko wrotyczu! Sprawdź : https://www.magazyn-zdrowia.pl/

Ja robię nalewkę (1litr) w następujący sposób:

  • zbieram około pół słoika kwitnących kwiatów wraz z łodygą i listkami (około 5cm)
  • zostawiam je na kilka godzin, żeby robaczki sobie poszły ;)
  • wrotycz wrzucam do słoika i zalewam alkoholem minimum 40 % (wódkę, rakiję lub spirytus nalewkowy 60%)
  • słoik zakręcam i odstawiam w ciemne miejsce
  • po miesiącu, gdy nalewka nabierze ciemnego koloru, odcedzam i przelewam do butelek

W internecie i literaturze można znaleźć różne wersje nalewek – jedne z suszu, inne ze świeżego ziela. Nalewka ze świeżego ziela będzie miała bardzo intensywny, brązowy kolor. Suszona będzie nieco jaśniejsza. Im dłużej się maceruje, tym mocniejszy aromat i odcień. Różne źródła podają różne informacje, od tygodnia do kilku miesięcy. Ja przeważnie maceruję wrotycz od miesiąca do dwóch.

Wcierki, nacierki, masaże..

Wrotycz okazuje się też zbawienny gdy bolą mięśnie i stawy. Mam specjalne buteleczki z pipetą lub sprejem i taką małą, 50ml mam zawsze przy sobie i wcieram wedle potrzeb.



Odstraszacz robali!

Gdy zerwiemy świeże kwiaty wrotyczu, ciężko jest się odpędzić od robaczków. Sprawy mają się zupełnie inaczej, gdy popsikamy się sprejem z wrotyczem! Owady omijają wtedy szeroooookim łukiem! ;)

Ja nalewkę delikatnie rozcieńczam wodą, nalewam do butelki aptecznej z psikaczem i mam taki swój domowy odstraszacz robaków przeróżnych!

Ze względu na dużą zawartość alkoholu i olejków eterycznych, warto sprawdzić reakcje alergiczne przed spsikaniem całego ciała takim specyfikiem. Ja także psikam nią plecak i buty.

Susz do ogniska i na napar

Napar z wrotyczu jest gorzki ja cholera! Nawet ja, ziołopijca, który potrafi znieść wiele, nie daję rady wypić wrotyczowej herbatki bez skrzywienia.

Susz jednak przyda się nie tylko na napar!

 

Mam taki pewien antykomarowy patent… zawinąć susz wrotyczowy w folię aluminiową, nakłuć i wrzucić do ogniska. Alternatywnie można wrzucić garść ziela (ale szybciej się spali niż w wersji z folią) lub kładę na węgielku i palę jak kadzidło. Minusem tego zabiegu jest to, że zioła sypane na węgielek szybko się spalają i trzeba co kilka minut dokładać.

 

Ponadto, wrotycz pięknie się prezentuje w wazonie, a jego ziołowa woń unosi się w domu dając wrażenie, jakbyśmy cały czas byli na łące!

Całe łogydi wrotyczu można suszyć w bukietach i wykorzystywać do dekoracji lub później do palenia jak kadzidło i odstraszania komarów i much.

Więcej informacji o wrotyczu:

Wpis ma charakter informacyjny – podzieliłam się w nim moimi sposobami na wrotycz. Pamiętaj, że korzystasz z ziół na własną odpowiedzialność.

Wpis we współpracy z Magazynem Zdrowia – Sprawdź : https://www.magazyn-zdrowia.pl/

Facebook Comments

Szczypta magii, garść rodzimych legend, spora dawka ziół i natury okraszona podróżami w dzikie miejsca... Oto z czego składa się jej życie. Z wykształcenia metodyk języków obcych, na życie zarabia jako rękodzielnik i tłumacz. Najczęściej można spotkać ją w lesie, na Instagramie lub w kuchni przy pleceniu naszyjników oraz tworzeniu ziołowych naparów, maceratów i nalewek. Na blogu bewilderslavica.com Monika zaraża miłością do ziół, natury, outdoorowego stylu życia, dzikich podróży i rodzimych korzeni.