Jak wygląda swaćba współczesnej Słowianki – opowiada Ola Rozmus

Swaćba – inaczej wesele, staropolska, słowiańska forma ślubu, uroczysta ceremonia zawarcia małżeństwa polegająca na złożeniu przysięgi przed bogami w obecności żercy lub swata. -Wikipedia

Jak wygląda Swaćba (tradycyjny słowiański ślub) współcześnie?

-opowiada Aleksandra Rozmus, autorka „Okrutnika

slavic tatto pagan art slavica slavorum aleksandra rozmus okrutnik swavda swaćba ślub słowiański zerca
Decydując się na tak poważny krok w swoim życiu, jakim jest ślub i w danej chwili nie chodzi nawet dokładnie o konkretny obrząd a o samą czynność, którą można podjąć w różnych miejscach i przyrzekać przed różnych bóstwami, należy zadać sobie parę pytań:

  • Czy jesteś tego pewny/pewna?
  • Czy naprawdę uważasz, że już do końca życia będziesz trwać w swoich poglądach i twoja decyzja nie ograniczy Cię w przyszłych wyborach?
  • Czy twoja druga połowa podziela twe poglądy i faktycznie w 100% chce brać udział w tej ważnej chwili?

Skoro znamy już definicję tego wyrażenia i odpowiedzieliśmy sobie na ważne pytania, to pora pokazać jak można zorganizować swoją Swaćbę na miarę XXI wieku. Zacznę od tego, że wraz z moim wybrankiem od wielu lat wspólnie żyjemy kierując się doktrynami rodzimej wiary, aczkolwiek nie myślę tu o rekonstrukcji i działaniu w stowarzyszeniach czy innych tego typu instytucjach. Wystarczy nam to, że za niemowlęcia zostaliśmy w jedną z takowych dożywotnio wcieleni. Żyjemy w zgodzie z naszymi przekonaniami, wielbiąc naturę oddajemy ukłon starym bogom, staramy się popularyzować wiedzę na ten temat ale i szukamy dla siebie najlepszej życiowej ścieżki.

Gdy nadeszła decyzja o ślubie, od razu wiedzieliśmy, że prócz cywilnego musi odbyć się również starosłowiański obrzęd zaślubin.

Na żercę wybraliśmy Wojnara, starszego oddziału mazowieckiego Rodzimej Wiary. Ta decyzja była w 100% trafiona. Od samego początku mieliśmy dobry kontakt i uzgodniliśmy wszystko tak by przebiegło to w zgodzie ze źródłami historycznymi ale również by była w tym nasza część.

Pierwsza decyzja? Swaćba w garniturze i sukni ślubnej.

Chrześcijanie nie zawierają swoich ślubów kościelnych będąc ubranymi w ciuchy rekonstrukcyjne, więc dlaczego my mielibyśmy robić coś wbrew sobie? To nie miała być inscenizacja a obrzęd, który okazałby nasz szacunek bogom. Kolejną decyzją było wzięcie Swaćby w trakcie naszego wesela, biorąc sobie na świadków nasze drużby i wszystkich gości. Zaledwie garstka z nich podzielała nasze poglądy ale mimo to każdy stanął w okręgu i przyglądał się wydarzeniu. Co prawda niektórzy z większym zainteresowaniem i szacunkiem a niektórzy z mniejszym ale było to dla nas wtedy nieistotne, byliśmy skupieni wyłącznie na sobie i na słowach, które sobie przyrzekliśmy.

Odnośnie przebiegu całej Swaćby nie będę tu przytaczać konkretnych punktów, ponieważ każdy odłam Rodzimej wiary ma swój własny „scenariusz” i przebieg danego obrzędu może się różnić. Mogę jedynie doradzić by osoby, które są chętne na taki krok poszukały żercy, któremu będą mogli zaufać, którzy ich wesprze i pomoże w organizacji bo to od niego zależy jak potoczy się cała Swaćba i czy będzie to obrzęd ku czci bogów łączący dwa rody czy żałosna jego imitacja. My trafiliśmy świetnie i na pewno nie żałujemy.

Odpowiadając na pytanie: Jak wygląda Swaćba współczesnej Słowianki?

Tak jak sobie wymarzy, oczywiście wszystko opierając na tradycji i źródłach nam dostępnych jednak nie musi robić tego w sposób w jaki odbywało się to przed tysiącem laty. Kiedyś w jednym z wywiadów wypowiedziałam się i chciałabym tu przytoczyć me słowa na potrzeby tego tekstu. Myślę, że w całości wytłumaczy moje nastawienie do tego tematu:

„Jeśli chcesz wiedzieć jak Twoi przodkowie żyliby dziś, po prostu spójrz w lustro. Jesteś taki sam jak oni. Jedynie czasy się zmieniły. Jeśli zachowujesz sie tak jakby Twoja religia należała do przeszłości to ona już jest martwa.”

Oddaliśmy cześć bogom, starej wierze i tradycji ale przede wszystkim sobie, bo właśnie o to chodziło, by dwie dusze złączyły się w jedną i dalej już wspólnie wędrowały po wertepach tego świata. Tego Wam życzę, wzajemnej miłości, spełnienia i zrozumienia.

Fotografie z archiwum Aleksandry Rozmus. Autor: Mateusz Lis

Facebook Comments

Aleksandra Rozmus, urodzona w 1996 roku. Cechują ją: Wyobraźnia bez granic, która służy jako główny motywator przy tworzeniu historii i niezłomna wiara w siebie. Fascynuje ją Mitologia Słowiańska i twierdzi, że czas najwyższy przypomnieć ludziom o swoich korzeniach. Uważa również, że aby zachować harmonię należy rozwijać ciało i umysł, dlatego też w wolnym czasie „przerzuca ciężary”. Zadebiutowała powieścią fantasy o tytule „Okrutnik. Dziedzictwo krwi”. W 2019 roku miała premierę jej kontynuacja "Okrutnik. Spełniona przepowiednia" . Jest również współautorka antologii "Słowiański horror".