Pierwszy polski podcast poświęcony |SłowiańsKości| – Natalia Kościńska

Pierwszy podcast w polskich internetach w całości poświęcony słowiańskości – SłowiańsKości

Słowiańskość staje się coraz bardziej popularna i modna. Z każdym rokiem przybywa książek o tematyce słowiańskiej, informacji o rodzimowiercach na portalach internetowych. Jak to w internetach bywa – nie wszystkie informacje są sprawdzone. Z tego względu postanowiłam zaprosić do rozmowy Natalię Kościńską – autorkę podcastu „SłowiańsKości

Natalia na wiele spraw patrzy z przymrużeniem oka i prawdy szuka w wielu źródłach. Osobiście uważam, że ważne jest poznanie kontekstu historycznego i kulturowego, dlatego podcast Natalii lubię, słucham i polecam.

Tych z Was, którzy znają SłowiańsKości – zapraszam do przeczytania wywiadu i poznania autorki lepiej. Tych, którzy jeszcze nie znają – zachęcam do posłuchania! Wszystkie odcinki podcastu znajdziecie na stronie Natalii – SłowiańsKości oraz na jej profilu SoundCloud.

Natalia, skąd wziął się Twój pomysł na Słowiańskości?

Zauważyłam, że tak zwana słowiańska tematyka zrobiła się bardzo modna. Mamy na rynku coraz więcej książek nawiązujących do historii Słowiańszczyzny, muzyka folkowa święci triumfy, a elementy ludowe coraz częściej widzimy na ubraniach i we wnętrzach. Pojawia się też wiele bzdur, jak choćby te wszystkie turbolechickie teorie.  Sama spotykałam się często z przejawami niewiedzy albo z bardzo dziwnymi poglądami na temat słowiańszczyzny – takimi niepopartymi żadnymi badaniami. Dlatego pomyślałam, że fajnie byłoby podzielić się swoją wiedzą. Tym bardziej, że wiem też, skąd ją brać – więc nawet, gdy sama czegoś nie wiem (a jest mnóstwo takich rzeczy!), to będę szukać we właściwych miejscach i pytać kompetentnych osób. 

A kim jesteś z wykształcenia?

Polonistką!

Skończyłam filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim, teraz robię tam doktorat (ale idzie jak krew z nosa). Napisałam magisterkę o polskich demonach w piosenkach folkowych, bo ta słowiańska tematyka cały czas gdzieś ze mną jest. Doktorat zresztą też będzie słowiański (jeśli wreszcie go napiszę).

Pracuję głównie jako copywriterka, piszę teksty do internetu. Zawodowo prowadzę też spotkania autorskie, głównie z pisarzami, głównie fantastyki. To chyba najfajniejsza część mojej pracy. Oprócz tego wygłaszam prelekcje o słowiańszczyźnie w popkulturze, ale to nie zawsze zawodowo, bo czasem robię to po prostu hobbystycznie. 

Co jest celem SłowiańsKości?

Popularyzacja wiedzy na temat słowiańszczyzny: historii, archeologii, etnografii itp. oraz badań naukowych. Staram się, by każdemu odcinkowi towarzyszyła bibliografia albo polecane źródła, żeby słuchacze mogli też samodzielnie poszerzać swoją wiedzę. Niestety, bardzo łatwo wpaść na jakieś nierzetelne informacje. W końcu książki o Wielkiej Lechii można znaleźć na dziale „historia”, co jest dla mnie przerażające. Potrzebna jest rzetelna wiedza podana w przystępnej formie – i mam nadzieję, że taką funkcję będą pełnić „Słowiańskości”.

„Staram się, by każdemu odcinkowi towarzyszyła bibliografia albo polecane źródła, żeby słuchacze mogli też samodzielnie poszerzać swoją wiedzę. Niestety, bardzo łatwo wpaść na jakieś nierzetelne informacje.”

Czy spotykasz się też z negatywnymi opiniami odnośnie tego co robisz?

O, dziwo – nie. Ale może to dlatego, że odpowiadam na to pytanie przed publikacją odcinków o wspomnianej już Wielkiej Lechii ;).

A tak na poważne: pojawiła się krytyka, o którą sama prosiłam. Dzięki niej wiem, co zmienić, co zrobić inaczej, żeby „Słowiańskości” były lepsze. Konstruktywna krytyka jest świetna, bo ja sama pewnych rzeczy nie jestem w stanie dostrzec. I jeśli jest podawana z szacunkiem i w dobrej wierze, to naprawdę może pomóc.  Co innego hejt – ale z nim na szczęście jeszcze nie miałam do czynienia.

W ogóle muszę powiedzieć, że spotyka mnie dużo dobra. Dostaję ogrom wsparcia od wielu ludzi. Czasem to wsparcie bardzo konkretne, jak stworzenie identyfikacji wizualnej czy sesji zdjęciowych, albo polecenia „Słowiańskości” w mediach społecznościowych, a czasem to po prostu dobre słowo czy właśnie ta konstruktywna krytyka. I to też jest bardzo ważne. Czuję ogromną wdzięczność do tych wszystkich ludzi, którzy mi pomagają i mnie wspierają. Samej byłoby mi dużo trudniej.

natalia kościńska słowiańskości podcast polski słowianie lechia

Zdjęcie: Marek Adamczyk

Powiedz nam, czym jest dla Ciebie słowiańskość dzisiaj?

To jest bardzo trudne pytanie i nie do końca umiem na nie odpowiedzieć. Dla mnie osobiście to bardziej kategoria naukowa – historyczna i kulturowa. Natomiast wiem, że wiele osób odnosi słowiańskość do jakiegoś stylu życia, takiego w zgodzie z naturą, ale też do poszanowania pewnych tradycji. Słowiańskość też jest używana do określenia folkloru, kultury ludowej – a ta z kolei często kojarzy się z prostotą, magią i znowu tą naturą.

Słowiańskość kojarzy mi się trochę z panslawizmem, czyli – bardzo upraszczając – nurtem, który chciałby zjednoczenia wszystkich Słowian. Bo często nazywamy coś „słowiańskim”, gdy jest na przykład polskie, ukraińskie czy białoruskie, jakbyśmy chcieli uciec od tych narodowych określeń.

„Słowiańskość kojarzy mi się trochę z panslawizmem, czyli – bardzo upraszczając – nurtem, który chciałby zjednoczenia wszystkich Słowian. Bo często nazywamy coś „słowiańskim”, gdy jest na przykład polskie, ukraińskie czy białoruskie, jakbyśmy chcieli uciec od tych narodowych określeń.”

Czy „słowiańskość” ma szansę przetrwać lub odrodzić się na nowo?

I tak, i nie. Bo to zależy, co rozumiemy pod tym pojęciem. W kontekście historycznym – nie ma szans, nie w świecie, w którym wszyscy swobodnie się przemieszczamy, a kwestie pochodzenia schodzą na dalszy plan (i bardzo dobrze!). Z drugiej strony – rekonstrukcja historyczna skupia naprawdę wiele osób, które zajmują się odtwarzaniem życia ludzi we wczesnym średniowieczu, także Słowian. Wydaje się też wiele książek na temat, Smarzowski zaś podobno pracuje nad serialem – choć to bardziej kontekst popkulturowy, to jednak czerpie mocno z historii.

W kontekście kulturowym to chyba nadal ma się dobrze: w krajach słowiańskich są kultywowane tradycje związane z różnymi obchodami. Muzyka ludowa inspiruje kolejne pokolenia twórców, zespoły pieśni i tańca nadal działają. W kontekście religijnym – wydaje mi się, że też przeżywamy tu jakiś renesans, ale musiałabym sięgnąć do jakichś badań, żeby to potwierdzić. Niemniej rodzimowiercy są i realizują swoje potrzeby duchowe, organizują obrzędy, skupiają się w różne grupy.  

Musimy też pamiętać, że świat się zmienia. Zmieniają się technologie, możliwości, ale i zagrożenia. Nie wszystko da się zatem przełożyć 1:1, trzeba te dawna zwyczaje jakoś dostosować do nowych czasów i aktualnego stanu wiedzy – dlatego nie boimy się już południc czy topielców, ale dajemy im drugie życie w literaturze.

Musimy też pamiętać, że świat się zmienia. Zmieniają się technologie, możliwości, ale i zagrożenia. Nie wszystko da się zatem przełożyć 1:1, trzeba te dawna zwyczaje jakoś dostosować do nowych czasów i aktualnego stanu wiedzy – dlatego nie boimy się już południc czy topielców, ale dajemy im drugie życie w literaturze.”

Czy są jakieś osoby lub wydarzenia, które Cię zainspirowały do stworzenia podcastu?

Podcast wymyśliłam w czasie koncertu Voo Voo, liczy się jako inspiracja? :D

A tak na poważnie: wszystko jest inspiracją. Całe moje studia, praca nad magisterką i potem doktoratem, te wszystkie „słowiańskie” książki, które przeczytałam lub planuję przeczytać. Zespoły folkowe, ale też Donatan z Cleo i ich przebój „My Słowianie”. Wywiady i rozmowy z wieloma niesamowitymi osobami.  „Słowiańskości” to tak naprawdę kontynuacja mojej pracy – bo od lat wygłaszam wykłady i prelekcje na różnych imprezach, głównie związanych z fantastyką. 

Ale gdybym musiała wymienić kilka konkretów, to na pewno byłyby to książki Juraja Červenáka,  Rafała Dębskiego i Sławomira Mrugowskiego. Potem oczywiście pojawiło się ich dużo więcej, ale te były jednymi z pierwszych, które czytałam. Niezwykle dużo dały mi rozmowy z artystami z zespołów Voo Voo (polecam ich płytę z Haydamakami!), Kozak System i DagaDana. Zresztą, ich muzyka też – tak jak muzyka Samych Suk, Kapeli Ze Wsi Warszawa, Percivala czy Żywiołaka. Albo doskonała płyta Grzegorza z Ciechowa. Ważnym elementem był też album Donatana „Równonoc”, ale to rozwinę kiedyś w podcaście, bo wielu osobom ta opinia wydaje się dość kontrowersyjna. Wielkie wrażenie wywarł na mnie wywiad, który przeprowadziłam z Jurijem Andruchowyczem, ukraińskim pisarzem.  Można go znaleźć tutaj: https://kozackanuta.wordpress.com/2013/11/08/muzyke-przezywalem-intymnie-rozmowa-z-jurijem-andruchowyczem/

A tak całkiem na początku był białoruski zespół N.R.M. i piosenka „Try carapachi”. Od niej zaczęły sie moje zainteresowania ukraińską sceną muzyczną, a potem też folklorem i całą słowiańszczyzną.

Dlaczego akurat wybrałaś podcast jako formę przekazu?

Są dwa powody.

Pierwszy: piszę zawodowo i nie chciałam zaczynać kolejnego bloga, kolejnej takiej samej formy.

I powód drugi, ważniejszy: tęskniłam za radiem. Na studiach prowadziłam dwie audycje w uniwersyteckiej rozgłośni. Był to naprawdę wspaniały czas, wiele się nauczyłam i poznałam mnóstwo świetnych osób. No i pokochałam radio. W pewnym momencie musiałam z niego zrezygnować w natłoku innych obowiązków, ale cały czas mi tego brakowało. Dlatego też kiedy w październiku siedziałam na koncercie Voo Voo, to przypomniało mi się, jak to kiedyś na koncerty chodziłam w dziennikarskiej roli. I spadło na mnie olśnienie: przecież mogę robić podcast! No i zrobiłam.

Opowiesz nam o swoich planach na przyszłość?

Planów i marzeń to ja mam zawsze dużo! Jestem już umówiona na wywiady z kilkoma naprawdę ciekawymi osobami, które są specjalistami w swoich dziedzinach. Już nie mogę się doczekać tych rozmów!

Oprócz tego mam w planach przygotowanie „słowiańskiego szlaku turystycznego” po Polsce. Liczą tutaj na pomoc osób słuchających „Słowiańskości”, że polecą mi interesujące miejsca. Takie, w których można zetknąć się z historią wczesnego średniowiecza i z kulturą ludową danego regionu. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo takich ciekawych miejsc jest w Polsce bardzo dużo. Kilka z nich chcę odwiedzić i zrobić o nich materiał. Liczę, że uda mi się pojechać na Festiwal Słowian i Wikingów na Wolnie i Festiwal Mitologii Słowiańskiej w Owidzu, chcę też wpaść do Biskupina (oprócz osady kultury łużyckiej jest tam rekonstrukcja wczesnośredniowiecznej wioski) i do Gniezna, do Muzeum Początków Państwa Polskiego.

Oprócz tego cały czas chcę zbierać informacje, czyli też dużo czytać. Mam już listę książek na ten rok, ale ona wciąż się rozrasta! Zupełnie nie wiem, jak to się dzieje. 

Dzięki za rozmowę, powodzenia i twórz dla nas dalej! :)

Facebook Comments

Twórczyni „Słowiańskości”, współredaktorka bloga „Rwetes”, członkini Stowarzyszenia Badaczy Popkultury „Trickster” i doktorantka w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się polskim folklorem i jego wpływem na popkulturę. Wygłaszała prelekcje m.in. na Dniach Fantastyki we Wrocławiu, Polconie, Horror Day czy Nyskonie. Czyta słowiańską fantastykę (nawet gdy jest zła), słucha polskiego folku, bywa na impreza rekonstrukcyjnych. Marzy, że kiedyś będzie słowiańską wojowniczką z tarczą i toporem.

1
Dodaj komentarz

Please Login to comment
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Słowiańskości – autorstwa Natalii, o której już pisałam na blogu […]