Języki dzielą, nie łączą, a ona uprawia zacieranie granic.

 

Wiktorię poznałam jeszcze zanim została matką słynnego Slavic Booka, i już wtedy wiedziałam, że jest wulkanem energii i pomysłów. Po raz pierwszy spotkałyśmy się w Pijalni Ziół w Warszawie, a miejsce to stało się miejscem naszych sabatów i babskich, słowiańskich spotkań. Podczas naszych rozmów nawet przez chwilę nie poczułam, że może pochodzić z innego kraju niż Polska – Wiktoria włada słowem mówionym tak samo zręcznie i poetycko jak pisanym. Nie jeden Polak mógłby się od niej uczyć, a mnie bardzo zaintrygowało jak to się stało? Skąd wzięła się w Polsce i tak opanowała nasz skomplikowany język? Czemu uważa, że języki dzielą a nie łączą i na czym polega zacieranie granic, które uprawia?

Sprawdźmy to!

slavic boom blog wiktoria korzeniewska słowiańskie książki pijalnia ziół dary natury warszawa

Wiktoria w Pijani Ziół

Przyjechałaś do Polski jako nastolatka, a jak się z Tobą rozmawia, nie ma się nawet przez sekundę poczucia, że nie jesteś Polką. Jak (na)uczyłaś się polskiego? 

Dziękuję Ci za te słowa, Monia. Cóż, prawda jest taka, że na moim ramieniu siedzi skrzat i to on za mnie gada po polsku! Niezły jest, prawda? (śmiech) 

A tak poważnie, jeżeli chodzi o naukę polskiego to najwięcej zawdzięczam własnemu uporowi. Po prostu postanowiłam sobie, że będę w tym języku mówić tak samo jak w moim ojczystym. Nie miałam na to żadnej genialnej metody, poza ciężką pracą. O tyle miałam łatwo, że mieszkałam w samym sercu tego języka, więc w szkole, na podwórku, w sklepie – wszędzie – musiałam go używać. Dodatkowo sporo czytałam i to bardzo mi pomogło. Na początku zaczynałam od lekkich książek z prostym językiem. Kryminały były do tego najlepsze – ciekawość, kto zabił, nie pozwala mi ich odłożyć. W ten sposób przeczytałam niemal całą Agatę Christie. Gdy pisałam wypracowania, poprawność ortograficzną każdego słowa sprawdzałam ze słownikiem. Po prostu nie odpuszczałam. I nie odpuszczam do dziś. Wciąż zgłębiam ten język.

View this post on Instagram

(🇬🇧 ↡) Babie lato, a może indian summer? 🍂🌞 Albo szwedzkie brittsommar, czy też niemieckie altweibersommer? 🧡 Jest jakaś niesamowita magia w tym jesiennym cieple 🍂 Taki piękny pożegnalny list od lata 🌤🍁 Czasami wydaje mi się, że lubię go bardziej niż samo lato 💛 Też tak macie? . 🇬🇧 "Babie lato" or maybe indian summer? 🍂🌞 Either Swedish brittsommar or German altweibersommer? 🧡 There is some amazing magic in it 🍂. Such a beautiful goodbye from summer 🌤🍁 Sometimes I think, thant I prefer this time than regular summer 💛 ___ #slavicbook #slavicgirl #pagangirl #slav #slavs #slowianie #slavia #slavicwoman #bookbloger #bookface #booksleeves #folklor #slavicmithology #slava #słowianka #slavicbeauty #slavicpower #wianek #forestgreen #forestwitch #instawomen #bookstack #kimmersbooks #bookstagramtopasja #babielato #indiansummer #brittsommar #altweibersommer

A post shared by Wiktoria 🌙 | Zmora książkowa 🍂 (@slavicbook) on

Mówisz, że sporo czytałaś. A co z lekturami szkolnymi?

Czytałam je wszystkie! Naprawdę! Początki były ciężkie, bo zaczęłam od „Ani z Zielonego Wzgórza” i mama poradziła mi, bym wypisywała każde słowo, którego nie rozumiem. Wtedy uświadomiłam sobie, że musiałabym przepisać 90% całości. To były pierwsze miesiące w Polsce  i ta książka nieźle dała mi popalić. Do dziś nie mogę na nią patrzeć (śmiech).

Niezła historia przydarzyła mi się także z „Krzyżakami” Henryka Sienkiewicza. To była potężna kniga, przebrnęłam przez nią tylko dzięki koleżance, która wypożyczyła dla mnie z biblioteki dla osób niewidomych kasety z nagranym tekstem. Do dziś pamiętam te długie pudełka mieszczące ponad dwadzieścia pięć nagranych kaset. Przesłuchałam wszystkie i to ogromnie pomogło mi w mówieniu po polsku, to był prawdziwy skok językowy! Z jednym małym problemem… zaczęłam mówić językiem sienkiewiczowskim! (śmiech).

„Gardzenie językiem polskim”. Powiesz o co chodzi?

Tak czułam, że o to zapytasz. To zarzut do nazwy mojego bloga. Piszę o słowiańskich książkach, a do nazwy użyłam języka angielskiego – Slavic book. Ta decyzja nie wynikła z „gardzenia językiem polskim”. Wbrew pozorom była bardzo przemyślana. Chodzi o to, że już po kilku miesiącach w Polsce odkryłam, że języki nie łączą, a dzielą. Dopóki nie opanowałam perfekcyjnie języka polskiego, spotykało mnie sporo nieprzyjemnych sytuacji. Pragnę przypomnieć także, że biblijna wieża Babel była karą, nie nagrodą. Dlatego ja podchodzę do języków jako jednej wielkiej całości, nie dzielę, a łączę. Stąd angielska nazwa bloga. By otwierać się na świ1at.

Czyli już sama nazwa skrywa w sobie coś więcej. A jak jest z blogiem? Jest miejscem, gdzie piszesz o słowiańskich książkach, czy jest tam coś jeszcze?

(szeroki uśmiech) O tak, schowałam pod podszewkę Slavic Booka mały bonus dla siebie samej. Ten blog jest dla mnie pięknym łącznikiem obu kultur, między którymi balansuję. I Polska i Rosja są słowiańskimi krajami i w czasach przedchrześcijańskich miały podobne wierzenia. Promując słowiańskość za pomocą książek, łączę także te dwa światy, które żyją we mnie. Czyli po raz kolejny uprawiam zacieranie granic.

Jak bardzo słowiańskość jest kultywowana w Rosji?

Pamiętaj, że nie mieszkam tam od dwudziestu lat, więc niewiele mogę Ci powiedzieć. Jednak wydaje mi się, że ta przedchrześcijańska słowiańskość ma się tam ciut lepiej. Na przykład ja, będąc dzieciakiem, zakochałam się w książkach (i w słowiańskości!), bo przeczytałam powieść o przygodach domowika. Na studiach natomiast, pisząc pracę dyplomową o elementach pogaństwa we współczesnym świecie, korzystałam w większości z książek przywiezionych z rosyjskich księgarń.

Co z Rosji chciałabyś „przenieść” do Polski?

Z Rosji, którą znam z mojego dzieciństwa, zabrałabym do Polski otwartość i akceptację. Dopiero w polskiej szkole poznałam, co to znaczy być gorszym, innym, nieakceptowanym. W rosyjskiej podstawówce nigdy się tak nie poczułam, mieliśmy tam w klasie sporą różnorodność narodowościową i religijną i dla nikogo nie stanowiło to problemu. Nikt nie był gorszy przez to, z jakiego kraju pochodziła jego rodzina, ani z powodu tego, w co i jak wierzyła. 

Wiktoria na Ślęży :)

Dzięki za rozmowę!

Uwielbiam rozmawiać z Wiktorią, z nią każda wymiana myśli jest interesująca! Jeśli chcecie poczytać więcej, wpadajcie do niej na SlavicBook.pl, ale … pewnie już dawno to robicie!

Facebook Comments

z wykształcenia filolog, literaturoznawca, z zawodu specjalistka ds. promocji książek, z serca właścicielka slavicbook.pl - bloga o książkach z motywami słowiańskich wierzeń. Uzależniona od kawy i baśni. Podejrzana o bycie miejską zmorą. Niejednokrotnie przyłapana na zachęcaniu do czytania. Ostatni raz widziana przy poszukiwaniu kwiatu paproci.