Zapytałam kilka Słowianek o ich przepisy na Szczodre Gody…

Proste świąteczne przepisy Słowianek na zimowe przesilenie, Szczodre Gody, koniec roku… Spróbujesz?

Zapytałam kilka moich znajomych Słowianek i koleżanek z Instagrama o ich ulubione przepisy na Szczodre Gody, okres świąteczny, przesilenie zimowe – jak kto woli! Ich przepisy sprawiły, że ślinka mi cieknie i jestem podekscytowana, że mogę się z Wami podzielić tym zbiorem przepysznych słowiańskich inspiracji kulinarnych. Kilka z nich już spróbowałam, a kilka dopiero mam w planach. To co, które danie idzie na pierwszy ogień?

Maczanyki z Ukrainy od Michaliny aka Czarodziejka Uśmiechu

Składniki:

  • 350 ml kwaśnego mleka (ewentualnie kefiru)
  • 2 szklanki mąki (szklanka ok 200 ml)
  • Łyżka cukru (u mnie trzcinowy)
  • Pół łyżeczki sody
  • Odrobina soli

Do miski wlać kwaśne mleko, wsypać sodę, zamieszać, żeby się rozpuścila. Dodać mąki, soli i cukru. Wymieszać na gładką  masę.  Jeśli jest za rzadką dodać odrobinę  więcej  mąki. Ciasto ma być niego luźniejsze jak na pierogi, ale takie żeby można było z niego uformować placki. Z gotowego ciasta uformować średniej grubości  placuszki. Nie za cienkie, bo będą suche. Na rozgrzanej suchej patelnj smażyć z dwóch stron. Gotowe placki, czyli „korżi”, zostawić do ostygnięcia. Szklankę  maku utrzeć w moździerzu, a następnie zaparzyć gorącym mlekiem i zostawić aż nasiąknie. Gotowy mak odcedzić z nadmiaru płynu. Rozpuścić pół szklanki miodu w kąpieli wodnej, aż uzyska lejącą konsystencję.  Ostudzine korżi porwać ręcznie ma malutkie kawałeczki i wrzucić do miski.  Wsypać mąkę, wlać miód, można dodać rodzynek. Wymieszać. Najlepsze jak chwilę postoi i nasiąknie miodem. 

Można ilość maku i miodu  dostosować do swoich preferencji. 

Zdjęcie: Czarodziejka Uśmiechu

Zupa z suszonych śliwek od Agnieszki aka Holka Polka

Grzybowa? Barszcz z uszkami?
Nie nie, nic z tych rzeczy.
Zupa z suszonych, wędzonych śliwek!

Od zawsze na naszym wigilijnym stole, króluje ona – zupa śliwkowa.
Nie spotkałam się z tym, aby ktoś jeszcze taką zupę przygotowywał w ten szczególny dzień. Jest jeszcze karp w szarym sosie.
Przepis, tak jak i ten na zupę, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Ale… dziś o śliwkach.

Od dwóch lat mam to szczęście, że śliwki zbieram i suszę sama. Przez to danie zyskuje na smaku jeszcze bardziej.
Śliwki suszymy w tradycyjnej suszarni, a później na chwilkę wkładamy do wędzarni w ziemi. To już wymaga większej wprawy, bo śliwki
łatwo można spalić…

Przygotowanie śliwkowej potrawy jest bardzo proste.

Składniki:

  • 20 dag suszonych śliwek
  • 1,5 szklanki śmietany kremówki
  • 3-4 goździki
  • Kawałek laski cynamonu
  • Łyżeczka mąki pszennej
  • Miód do smaku

Wykonanie:

Suszone śliwki myję i moczę w 3 szklankach wody. Zostawiam je na kilka godzin – można na całą noc.
Śliwki gotuję razem z cynamonem i goździkami w tej samej wodzie, w której się moczyły.
Rozrabiam śmietanę z mąką (dodaję jeszcze trochę ciepłej zupy, żeby śmietana się nie zważyła), wlewam do całości i gotuję ciągle mieszając.
Doprawiam zupę miodem. Może być też cukier.
Zupa najlepsza jest na drugi dzień!  
U nas podaje się ją z cienkimi kluskami i całymi śliwkami.

Póki co Święta spędzamy u mamy, ale wiem, że jeśli pewnego dnia jej zabraknie, to na naszym wigilijnym stole zupa śliwkowa ma zarezerwowane swoje miejsce… bo gdyby ktoś mnie zapytał, z czym kojarzy mi się Wigilia, odpowiedziałabym, że z podjadaniem opłatka, karpiem w szarym sosie i śliwkową zupą.

Zdjęcia: Holka Polka

Barszcz grzybowy z kaszą jaglaną od Oli aka Dziadowska

Przepis na tę zupę pochodzi od Lasowiaków, Lesioków, czyli ludzi lasu pochodzących z Puszczy Sandomierskiej. Jest ona dla mnie kwintesencją smaku tych świąt – wytrawna, prosta, postna. Pachnie grzybami i zakwasem. A grzyby grają ważną rolę podczas świąt, ponieważ pochodzą z „innego świata” jakim jest las i są swego rodzaju łącznikami między światami żywych i zmarłych, a przy okazji grudniowych świąt dusze zmarłych nas odwiedzają.  


Potrzebujemy:

  • Litr zakwasu żytniego, jak do barszczu
  • Garść suszonych grzybów
  • Sól
  • Pieprz 
  • 3 łyżki kaszy jaglanej
  • 3 łyżki oleju lnianego
  • Cebula 

Grzyby płuczemy i gotujemy z nich wywar na około 1,5 l wody. Do wywaru dolewamy zakwas, doprawiamy do smaku solą, pieprzem. Wsypujemy kaszę.

Kroimy cebulę z drobną kostkę i podsmażamy delikatnie na oleju lnianym. Do momentu aż zacznie się zarumieniać, nie za mocno. 

Wlewamy olej z cebulką do zupy. Gotowe!

Tipy: 

1.można zamiast kaszy podać ją z uszkami

2. można ugotować na bulionie warzywnym, będzie bardziej smakować

Zdjęcie: Dziadowska

Kisiel z fermentowanych płatków owsianych Oli aka Dziadowska

Składniki:

  • Płatki owsiane
  • Cukier
  • Suszone jabłka

Płatki owsiane zalewamy ciepłą wodą i zostawiamy na 1-2 dni.
Po 1-2 dniach suszone jabłka zalewamy niewielką ilością wody i gotujemy z nich wywar. Kiedy płatki zaczną fermentować odcedzamy je, przeciskamy przez gazę i wlewamy tę wodę z nich do garnka, dolewamy do smaku wywaru z jabłek, trochę cukru i gotujemy aż zgęstnieje.


Tipy: 

1. do płatków owsianych można dodać odrobinę zakwasu albo chleba na zakwasie, wtedy szybciej zaczną pracować 

2. Z fermentowanych płatków które pozostaną można upiec chleb

Zdjęcie: Dziadowska

Łazanki babci Ani i dziadka Antka od Idżys

Klasyczne łazanki babci w wersji wegetariańskiej. To moje ulubione danie. Proste i pyszne kojarzy mi się z moim dzieciństwem. 

Składniki:

  • Słoik kapusty kiszonej 
  • Makaron ”łazanki”
  • Masło klarowane
  • 3 małe cebule
  • Ziele angielskie
  • Liść laurowy

Kapustę kiszoną pokroić na drobno i wsadzić do garnka (razem z sokami). Gotować przez godzinę. Dodać ziele angielskie i liść laurowy. Po ugotowaniu wyciągnąć na sitko. Ugotować pół lub 3/4 paczki makaronu łazanki al dente. Makaron odcedzić, przesmażyć krótką chwilę na patelni. Przygotowaną kapustę przesmażyć na patelni z dodatkiem masła klarowanego. Cebulę pokroić na małe kosteczki i również przesmażyć na patelni. Następnie włożyć wszystko do dużego garnka i wymieszać.

Klasycznie w moim domu łazanki robi się na słoninie z dodatkiem boczku, jednak babcia zmodyfikowała ten przepis, gdy przeszłam na wegetarianizm. Jest o wiele delikatniejszy i smaczniejszy moim zdaniem. Jednak zapraszam do wypróbowania obu wersji.

Pęcak po góralsku od Kasi z Tatrzańskiej Spiżarni

Dwa przepisy mojej babci, która była góralką pieninską. Oba te przepisy można z również znaleźć w kuchni podhalańskiej. Zawsze w terenach górskich panowała bieda i potrawy były zazwyczaj oparte na kapuście, ziemniakach i kaszy. Mięso jadło się rzadko. Potrawy okraszane były (po góralsku – mascone) olejem lnianym lub słoniną (spyrką). Oba przepisy są oparte na kaszy pęczak – najpopularniejszej w ówczesnej kuchni góralskiej. Jeden przepis na danie główne, drugi na deser.


Pęcak z grochem i spyrkom


Składniki:

  • Pęcak (kasza pęczak)
  • Groch
  • Skórka z wędzonej spyrki
  • Spyrka (słonina)
  • Sól

Pęcak opłukać pod gorąca wodą. Odcedzić i zalać świeżą wodą. Posolić. I ugotować do miękkości. Namoczony dzień wcześniej groch opłukać i ugotować w osolonej wodzie. Do garnka z grochem dodać skórkę ze słoniny. Pęcak z grochem połączyć i polać stopioną słoniną.


Pęcak ze śliwkami


Składniki:

  • Pęcak
  • Suszone śliwki
  • Cukier

Pęcak namoczyć i ugotować w lekko osolonej wodzie, gdy będzie miękki dodać pokrojone suszone śliwki i gotować jeszcze 1

5 minut.
Przed podaniem posypać cukrem do smaku

Mimo ubogich składników dania zaskakują smakiem. Warto spróbować.

Zdjęcie: Tatrzańska Spiżarnia

Kutia Zmory od Wiktorii aka Slavic Book

Składniki na kutię Zmory:

  • 200 g kaszy gryczanej
  • 100 g mielonego maku
  • 100 g rodzynek 
  • 100 g orzechów (jakie lubisz)
  • Lejący miód


1. Ugotuj kaszę na sypko, potem odcedź całkowicie wodę

2. Sparz gorącą wodą mak, a potem przelej  go zimą wodą. Odcedź całkowicie

3. Orzechy posiekaj.

4. Rodzynki sparz wrzątkiem

5. Wszystko wymieszaj i dodaj miód.

6. Jeżeli możesz to najlepiej odstaw na noc, żeby kutia się przegryzła. Wtedy jest najlepsza!Jednak całkowicie rozumiem, jeżeli pożresz wszystko od razu.

I ja zrobiłam Kutię Zmory! Była przepyszna, a oto zdjęcie mojego dania

Szczodre Kompoty od Patrycji Machałek

Smaki, które ci proponuję na Szczodre Gody są proste. Gorąca woda miesza specyficzne posmaki tego, co nas otacza tu i teraz – jabłka i gruszki, dziką różę, jałowiec i gałązki świerkowe. Ich aromaty są proste, kojąco codzienne. Nie odciągają od świata, w którym jesteśmy, a wręcz przeciwnie, pomagają go doświadczać i ze spokojem celebrować. 

Kompoty możesz wypić tak, jak przez lata podawały nam je babcie – przelewane do szklanek prosto ze słoika, jeszcze chłodne, prosto z piwnicznej półki. Możesz je podgrzać i wypić na gorąco, ale też podbić na świeżo sokiem z cytryny, doprawić syropem imbirowym, a nawet… wymieszać z białym winem. To zrób koniecznie.

  1. Jabłkowy z dziką różą

Potrzebujesz:

  • Jabłek
  • Owoców dzikiej róży
  • Słodzidła.

Jabłka opłucz i pokrój na kawałki – to mogą być ćwiartki, ósemki, większe lub mniejsze kostki – jak lubisz. Nie musisz wykrawać gniazd nasiennych – siedzi w nich całkiem sporo smaku i witamin, więc szkoda je odrzucać. 

Owoce róży poodcinaj z gałązek i przepłucz pod bieżącą wodą. Jeśli masz zamiar później wykorzystać owoce – na przykład do marmolady z resztek kompotu – odetnij też suche szypułki. Jeśli chcesz ich użyć tylko do kompotu, nie kłopocz się z ich usuwaniem. Zanim jednak zaczniesz wrzucać je do słoików, weź szpikulec i ponakłuwaj je. Nie trzeba ich bestialsko sztyletować, wystarczy 1-2 dziurki – dzięki temu owoce oddają więcej smaku słodkiej wodzie i ich smak będzie wyraźniejszy.

Proporcji użyj takich, jakie lubisz. Kompoty to wdzięczne przetwory, nie potrzebują aptekarskiej miarki, a kontrolowane szaleństwo dobrze im służy. Na jeden litrowy słoik dobrze sprawdza się jedno nieduże jabłko i dwie garści owoców róży. Do tego słodzidło: możesz użyć cukru, miodu, syropu klonowego lub z agawy, a nawet domowych syropów owocowych. Nie trzeba go dużo. Jedna łyżka z pewnością wystarczy, a jeśli lubisz rozcieńczać kompoty wodą, druga łyżka słodkiego nie zaszkodzi. 

Jeśli masz ochotę, możesz podrasować swój kompot przyprawami. W jesienno-zimowej porze najlepiej sprawdzają się przyprawy korzenne, czyli cynamon, goździki, pieprz czarny, gałka muszkatołowa czy wanilia, ale uważaj z dodatkami: użyj jednego, może dwóch, żeby podbić smaki. Za dużo dodatków sprawi, że kompot będzie mdławy i ciężki. 

Słoiki powinny być wypełnione owocami w wysokości od 1/3 do połowy, nie więcej. Zalej je wrzątkiem pozostawiając 2-3 cm wolnego miejsca pod wieczkiem. Podczas wystudzania płyny zmieniają swoją objętość, więc trzeba im zostawić trochę miejsca do pracy. Jeśli zalejesz słoik po same brzegi, raczej nie wybuchnie, ale może wycisnąć nadmiar płynu przez wieczko. 

Zdjęcie: Patrycja Machałek
  1. Gruszkowy ze świerkiem

Potrzebujesz:

Świerk w kuchni też ma swoje miejsce – z jego młodych pędów można wiosną zrobić bardzo ciekawy dżem, ale też kiszonki. Gałązki z kolei zdają się kulinarnie bezużyteczne – ale tylko, jeśli myślimy o tym, jak je zjeść. Bo po wyjęciu z kompotu nadają się już tylko na kompost, ale zanim jeszcze będą w słoiku, wyczarują w prostym napoju smakowe, niesamowicie aromatyczne cuda.

Na jeden litrowy słoik wystarczy gałązka wielkości dłoni. Opłucz ją porządnie i włóż do słoika. Dodaj pokrojoną gruszkę średniej wielkości i łyżkę słodzidła. Jakiego? Świerk lubi miód gryczany – bardzo dobrze łączy naturalną goryczkę igieł ze słodkim, ale lekko korzennym, delikatnie piekącym posmakiem. Jeśli masz w domu miód malinowy, koniecznie wypróbuj to królewskie połączenie. Do słodzenia świetnie sprawdzą się też syropy – klonowy, z agawy czy daktylowy, ale jeśli akurat nie masz żadnego z nich pod ręką, użyj po prostu łyżkę cukru – też będzie pysznie.

Przygotowane słoiki zalej wrzątkiem pamiętając o tym, żeby pozostawić płynowi trochę miejsca do pracy. Zakręć wieczka i zostaw do ostudzenia.

Jeśli masz zamiar użyć dodatków do podkręcenia smaku, w przypadku gałązek świerka to może być zbyt wiele – ma przecież bardzo charakterny, specyficzny smak. Połączony z gruszką dobrze wyrównuje ciężką słodycz owoców ze świeżą goryczką lasu. Jako dodatek dobrze się sprawdzą ziarenka czarnego pieprzu, a jeśli masz odwagę, kawałeczek ostrej papryczki, natomiast ciężkie, korzenne przyprawy odłóż tym razem do szuflady – przydają się do innej partii kompotów.

Zdjęcie: Patrycja Machałek
  1. Jabłkowy z jałowcem

Potrzebujesz:

  • Jabłek
  • Suszonych owoców jałowca
  • Słodzidła.

Jabłka opłucz, pokrój na kawałki i umieść w słoikach. W moździerzu lekko rozetrzyj owoce jałowca – na jeden słoik użyj 10-15 kulek. Nie rozcieraj ich na proszek, wystarczy tylko trochę je rozłupać, żeby lepiej pracowały z owocami i gorącą wodą. Dodaj słodzidło – choć sprawdzi się każde, które będziesz miała pod ręką, w tym przypadku najlepiej użyć po prostu cukru. Dlaczego? Miody i syropy dodają swoje aromaty, grają swoje melodie. W tym przypadku jednak dobrze wyciągnąć wyraźnie na pierwszy plan jałowiec, więc cukier sprawdzi się świetnie.

Uzupełnij słoiki jabłkami, dodaj jałowiec i cukier i zalej wrzątkiem. Nie zapomnij o zostawieniu kilku centymetrów wolnego miejsca pod wieczkiem, zakręć i pozostaw do wystudzenia. I już – proste, prawda?

Dodatkowym składnikiem każdego kompotu jest czas. Litrowy słoik pozostawiony w temperaturze pokojowej będzie się studził przez 2-3 godziny i właściwie twój kompot jest wtedy gotowy. Możesz go wypić na ciepło nawet po godzinie, ale im dłużej gorąca woda i cukier pracują z owocami, tym bogatszy i bardziej złożony będzie ich smak. 

Jeśli przygotowujesz dużą partię kompotów, koniecznie je zapastryzuj, ale jeśli planujesz je wypić na bieżąco, nie musisz tego robić. Przechowywane w lodówce wypij do tygodnia.

Niezależnie z czego przygotowujesz kompot, zawsze powinien być delikatnie mętny. Łatwo rozpoznasz prawidłowe zmętnienie wody od zepsutego kompotu – jest równomiernie przymglone, a przez szkło słoika wyraźnie widać zdrową gęstość. To połączenie soków i naturalnego cukru, które dają z siebie owoce z dowolnym słodzidłem – a tę pracę wykonał stopniowo wychładzający się wrzątek. 

Tę prostą, dobrą szczodrość podarowujemy sobie same czerpiąc je prosto z natury, w której jesteśmy tu i teraz. Tylko tyle i aż tyle.

Zdjęcie: Patrycja Machałek

Kołacz od Hani Doli

Składniki:

  • 5 szklanek mąki
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka cukru
  • ½ kostki masła (ok 100 g)
  • ½ kostki drożdży (ok 50 g)
  • 5 jajek
  • 3 łyżki miodu (lub więcej do smaku)
  • Orzechy

Przepis:


W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże z łyżką mąki i cukru. Odstawiamy zaczyn do wyrośnięcia na 30 minut przykryty ściereczką. Masło rozpuszczamy i przestudzone łączymy z cukrem, jajkami, miodem, przesianą przez sito mąką oraz przygotowanym zaczynem. Ciasto dokładnie mieszamy, nie ugniatając i odstawiamy do wyrośnięcia na 60 minut pod ściereczką. Wyrośnięte ciasto dzielimy w proporcji ¾ i do większej części dodajemy orzechy i wykładamy je na wysmarowaną masłem i obsypaną mąką tortownicę o średnicy 20-25 cm. Z pozostałej części ciasta pleciemy „warkocz” i dekorujemy nim ciasto. Pieczemy w temperaturze 170 stopni przez 60 minut.

Zdjęcie: Hanna Dola

Niezawodne ciasto świąteczne najbardziej leniwej buły w całej piekarni od Ani Jurewicz

Moim niezawodnym świątecznym przepisem jest drożdżowa choinka, która ma same zalety. Po pierwsze, nie ma prawa się nie udać, a po drugie robi wrażenie. I, jak się okazuje, smakuje nadal całkiem spoko, nawet jak się zapomni dodać jajka… Czyli, jakby co, to jajko jest opcjonalne.

To ciasto dla leniwych, niechętnych, kulinariosceptyków, którym sztuka cukiernictwa jest znana bardziej z konsumpcji niż produkcji.

Potrzebujesz:

  • 500 g mąki
  • 200 ml mleka
  • 20 g drożdży świeżych lub 7g drożdży instant
  • 50 g cukru
  • 50 g masła
  • 2 jajka ( ale mi się zapomniało i też wyszło, także bez spiny)

Najważniejsze:

  • Puszka masy makowej

I lukier: 

  • Pół szklanki cukru pudru
  • 1-2 łyżki gorącego soku z cytryny (albo wody)

Oraz jeśli chcesz: dekoracje do ciasta. Suszona żurawina, cukrowe posypki.

Przygotowanie ciasta zajęło mi 6 minut, bo wrzuciłam to wszystko do maszyny do chleba w kolejności: mokre, suche, drożdże (każde drożdże trzeba najpierw obudzić), włączyłam ją i poszłam sobie. 

Drożdże instant budzimy dając im jeść łyżkę cukru (z tych 50 g) i 2 łyżki ciepłego mleka. Mają mieć konsystencje śmietany w płynie. 

Drożdże świeże podobnie, tylko jest ich więcej, więc trochę więcej mleka, trochę więcej cukru i można dodać odrobinę mąki. 

Zaczyn zostawiamy na 10 minut w suchym i ciepłym miejscu. Pamiętaj, żeby pojemnik nie był zbyt mały, bo drożdże mają gdzieś w swoim kodzie plan na wolność i opanowanie wszechświata, więc mogą zacząć go realizować, wypływając z kubka. 

Roztapiamy masło, podgrzewamy mleko (ma być letnie) i plan jest taki, że trzeba zagnieść ciasto. Jak już wszystkie elementy sprowadzimy do wspólnego mianownika i osiągniemy w miarę elastyczne i gładkie COŚ, zostawiamy to w ciepłym i suchym miejscu na godzinę, niech rośnie. Babcia mi mówiła, że drożdżowe ciasta nie lubią przeciągów, więc przekazuję i Tobie tę wiedzę.

Po godzinie przechodzimy do kolejnego etapu. Ciasto dzielimy na 3 części. Mniej więcej równe, ale to nie jest operacja na otwartym sercu tylko drożdżówka z makiem, więc linijkę i wagę możemy sobie darować.

Budujemy choinkę:

Rozwałkuj 1 część ciasta w trójkąt – choinkę (nie przejmuj się kątomierzem, jak będzie wystawało, to obetniesz). Raczej dość cienko, 2-3 mm, bo drożdże rosną. Możesz od razu wałkować na papierze do pieczenia, to będzie Ci łatwiej.

Dopracuj trójkąt do poziomu perfekcji, z jakim jesteś w stanie żyć. Posmaruj ciasto masą makową.

Rozwałkuj 2 część ciasta w trójkąt. Połóż na poprzedniej, już posmarowanej makiem. Posmaruj kolejną warstwą maku.

Rozwałkuj 3 część ciasta w trójkąt i przykryj dwie poprzednie. 

Teraz zabawa: natnij oba boki trójkąta ostrym nożem. Zerknij na zdjęcie, bo słowa tego nie oddadzą. 

A potem każdą z gałązek okręć 1-2 razy, żeby powstał świderek. Śmiało, nie rozwali się. 

Jeśli zostały ci jakieś resztki ciasta, możesz z nich zrobić pień choinki.

Zostaw bułę na 10 minut, niech rośnie, a w tym czasie rozgrzej piekarnik do 180 stopni. 

Posmaruj choinkę rozkłóconym jajkiem  i piecz przez 30 minut. Tak mniej więcej. Powinna być złota.

Wyjmij, powstrzymaj się przed zjedzeniem od razu. Poczekaj aż wystygnie i przygotuj lukier. Obficie polej ciasto lukrem: jeśli chcesz je dekorować, na przykład suszoną żurawiną lub cukrowymi gwiazdkami, to teraz jest odpowiednia chwila, bo ładnie przykleją się do lukru.

Smacznego i wesołych świąt! 

Uwaga: 400 ml masy makowej, to na serio bardzo dużo. Będzie ci potrzebne pewnie maksymalnie ze 100. Miej to na uwadze i zrób więcej choinek. :) 

Zdjęcie: Ania Jurewicz

Szczodraki z farszem od Kai aka Trzcinowsko

Składniki na ciasto:

  • 500g mąki
  • 2 jajka
  • 50g masła
  • 30g drożdży świeżych
  • Szklanka mleka
  • Łyżeczka soli
  • Łyżeczka cukru


Przygotowanie:

  1. W letnim mleku z dodatkiem cukru rozprowadzamy drożdże i zostawiamy aż drożdże zaczną „pracować” na ok. 15 minut
    2. Mąkę mieszamy z solą, dodajemy jajka, roztopione ( i przestudzone) masło i zaczyn.
    3. Dokładnie wyrabiamy gładkie, elastyczne ciasto. Zostawiamy do wyrośnięcia na ok. 1 h.
    4. Wyrośnięte ciasto dzielimy na części (Ja zwykle dzielę na 8,12 lub 16 w zależności od wielkości jaką chcę uzyskać. Jeżeli podzielimy na 12 uzyskamy średnie bułeczki)
    5. Każdą część rozpłaszczamy na placuszek i nadziewamy łyżką wybranego farszu. Zlepiamy brzegi formując okrągłe lub podłużne bułeczki.
    6. Odstawiamy do wyrośnięcia. Smarujemy jajkiem lub mlekiem. Możemy posypać np. czarnuszką, makiem, tymiankiem.
    7. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy do zrumienienia.


Farsz z białej kapusty i jabłek z majerankiem

Składniki:

  • Pół główki niewielkiej kapusty
  • 3 średnie jabłka
  • Majeranek
  • Sól i pieprz


Przygotowanie:


1. Kapustę szatkujemy na niewielkie kawałki.
2. Z jabłek usuwamy gniazda nasienne, obieramy i kroimy w kostkę.
3. Kapustę z jabłkami wkładamy do garnka, podlewamy kilkoma łyżkami wody i gotujemy na małym ogniu pod przykryciem aż zmięknie
4. Dodajemy majeranek (ok. 1-2 łyżeczki) oraz sól i pieprz do smaku. Mieszamy.

Farsz z orzechów laskowych, suszonych grzybów i natki.


Składniki:

  • 100g suszonych grzybów
  • Szklanka mielonych orzechów laskowych
  • Średnia cebula
  • Pół pęczka posiekanej natki
  • 2 łyżki masła
  • Jajko (opcjonalnie)
  • Sól i pieprz


Przygotowanie:


1.Grzyby namaczamy na parę godzin w niewielkiej ilości wody.
2.Gotujemy,odcedzamy i drobno siekamy.
3. Cebule siekamy i szklimy na maśle.
4. Cebulę, grzyby, natkę i orzechy mieszamy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Można do farszu dodać surowe jajko. Ja nie dodawałam a mimo to farsz został zwarty i nie wypadał po upieczeniu.

Zimowy kompot „Dom pod lasem” od Kai z bloga Mead Ladies

Składniki:

  • 2-3 jabłka
  • 2 nieduże suszone gruszki
  • Garść sosnowego igliwia
  • 1,5 litra wodyP
  • Pół szklanki soku z rokitnika

Przygotowanie:

1. Jabłka pokrój w ósemki.

2. Jabłka, gruszki i igliwie wrzuć do garnka i zalej wodą.

3. Doprowadź do wrzenia i gotuj jeszcze ok 20 minut, dodaj sok z rokitnika. Można dosłodzić do smaku. Ja nie używam żadnych polepszaczy. Pij gorący lub przestudzony w zależności od nastroju i upodobań:) 

Zdjęcie: Kaja Nowakowska

Świąteczny chlebek serbski z niespodzianką ode mnie

Chlebek ten pokazywałam w zeszłym roku na Instagramie, a przepis napisany znajdziecie TU. Robi się go w okresie świąteczno-końcoworocznym w Serbii i dzieli wśród gości. Wiąże się z nim sporo wróżb i przesądów… ;)

Facebook Comments
5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Monika Mizińska-Momčilović

Nazywam się Monika Mizińska-Momčilović. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru jestem wielokrotną emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zamiłowania zbieram zioła, robię herbatki i nalewki oraz odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Stale poszerzam wiedzę o ziołach między innymi na kursie Towaroznawstwa Zielarskiego

Nazywam się Monika Mizińska-Momčilović. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru jestem wielokrotną emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zamiłowania zbieram zioła, robię herbatki i nalewki oraz odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Stale poszerzam wiedzę o ziołach między innymi na kursie Towaroznawstwa Zielarskiego

Filtruj wpisy:

MOJE PATRONATY

ad astra anna jurewicz sub rosa słowiańskie książki slavic book recenza patronat
czerwona baśń wiktoria korzeniewska
aleksandra rozmus okrutnik słowiańska powieść książka slavic book recenzja
0
Would love your thoughts, please comment.x