Kiszony różowy kalafior

W Serbii kisi się wszystko:

młode zielone jeszcze pomidory, marchew, paprykę, kapustę a także kalafiora. Moja serbska teściowa każdego lata przygotowuje kilka beczek kiszonek na całą zimę. Taka mieszanka po serbsku nazywa się turšija. Moim zdecydowanym faworytem jest kiszony kalafior i zauważyłam, że ogromna liczba Serbów (przynajmniej z mojego otoczenia) także upodobała sobie to warzywo. W Polsce kalafiorowe kiszonki nie są tak popularne jak ogórkowe czy kapuściane ;)

A szkoda! Bo ukiszony kalafior jest wyjątkowo smaczny, chrupiący i nadaje się idealnie do zup, surówek, jako przekąska do piwa, warzywo do tradycyjnego schabowego ;)

Ja nieco zmodyfikowałam jej przepis, pomieszałam wpływy różnych kuchni, dodałam trochę koloru i zrobiłam to: kiszonego różowego kalafiora z rzodkwią!

Co przygotować?

Ja chwilowo nie miałam dostępu do większego, więc zrobiłam skromnie, w litrowym słoiku.
  •  słoik
  • gazę, ściereczkę lub kawałek firanki ;)
  • ciężki przedmiot, który zatrzyma warzywa przed wypływaniem (u mnie kieliszek z grubym dnem)
  • sól
  • trochę soku z ogórków lub kapusty (opcjonalnie, ale warto, bo przyśpiesza kiszenie)
  • 3 liście laurowe
  • 3 ząbki czosnku (jeśli lubisz wyraziste, czosnkowe)
  • 3 plasterki korzenia chrzanu
  • pół małego kalafiora
  • pół białej rzodkwi
  • mały burak





Raz, dwa, trzy i gotowe!

Najważniejsze jest, aby wyparzyć słoik i kieliszek.

W garnku zagotuj wodę, dodaj łyżkę soli.

Kalafiora podziel na różyczki tak jak lubisz – mniejsze lub większe. Rzodkiew i buraka pokrój na plastry lub w kostkę.

Ja wszystko wrzucam do słoika jak popadnie, mieszam i robię bałagan. Największy kawałek zostawiam na górę (aby było mi łatwiej go okiełznać kieliszkiem) i zalewam gorącą solanką do końca. Krążą plotki po internetach, żeby nie zalewać gorącą wodą, ale… to tylko plotki!

Przyciśnij warzywa swoim ciężkim przedmiotem (kamień? talerzyk?) i przykryj całość gazą lub firanką.

Postaw w zacienionym miejscu i zaglądaj codziennie aby sprawdzić czy warzywa nie wypływają. Bo nie mogą, pamiętaj, wtedy spleśnieją. Jeśli pojawia się biała piana na górze, ja ją po prostu ściągam wyparzoną łyżką.

Ja przerywam kiszenie po 5 dniach, ale jeśli lubisz mocno ukiszone, możesz trzymać i 2 tygodnie – w tym celu najlepiej po kilku dniach spróbować warzywo i zdecydować.

Gdy już kiszonka osiągnie taki smak, jaki chcesz, zakręć słoik i przechowuj w lodówce. Ja uwielbiam taką kiszonkę kroić na kanapki z humusem, robić z nich zupy i dodawać jako surówka do obiadów mięsnych. Są też idealne do nakładania różnego rodzaju past i sosów.

kiszony różowy kalafior

Pierwszy dzień kiszenia

 

Facebook Comments

Monika Mizińska-Momčilović

Nazywam się Monika Mizińska-Momčilović. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru jestem wielokrotną emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zamiłowania zbieram zioła, robię herbatki i nalewki oraz odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Stale poszerzam wiedzę o ziołach między innymi na kursie Towaroznawstwa Zielarskiego

Nazywam się Monika Mizińska-Momčilović. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru jestem wielokrotną emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zamiłowania zbieram zioła, robię herbatki i nalewki oraz odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Stale poszerzam wiedzę o ziołach między innymi na kursie Towaroznawstwa Zielarskiego

Filtruj wpisy:

MOJE PATRONATY

ad astra anna jurewicz sub rosa słowiańskie książki slavic book recenza patronat
czerwona baśń wiktoria korzeniewska
aleksandra rozmus okrutnik słowiańska powieść książka slavic book recenzja