W którym kraju najlepiej się mieszka?

„W którym kraju najlepiej ci się mieszkało?” – emigracja, życie za granicą.

Chciałabym na to pytanie odpowiedzieć obiektywnie, ale… Czy na nie da się odpowiedzieć w 100% obiektywnie? Na doświadczenia emigracyjne wpływa tak wiele czynników, że każdy z nas odczuwa je zupełnie inaczej.

Pytanie to dostaję bardzo często i bardzo lubię na nie odpowiadać! Skłania mnie do przemyśleń i podróży w czasie. Pozwala zajrzeć w dawno nieodwiedzane zakamarki pamięci i duszy. Przypomnieć sobie te cudowne momenty, które przeżyłam tylko w tym jednym kraju, ale też wrócić do tych niekoniecznie miłych chwil (które były wspaniałymi lekcjami).

Dla tych, którzy są u mnie po raz pierwszy, kilka słów wyjaśnienia co ja i emigracja mamy ze sobą wspólnego. W wieku 23 lat, w 2013 roku, podjęłam decyzję, że chcę odkryć inne zakątki świata i wyjść poza moją strefę komfortu. Mój wybór padł na Maroko – chciałam wyjechać do Afryki lub na Bliski Wschód i tak, żeby móc się dogadać po angielsku lub francusku (z wykształcenia jestem nauczycielką angielskiego, choć od lat nieaktywna zawodowo). W Maroku miałam spędzić kilka miesięcy na stażu nauczycielskim, jednak ostatecznie zostałam tam 3 lata. Potem była Serbia, kompletnie nieplanowany rok na Bałkanach, za sprawą mojego serbskiego męża. Dalej życie nas poniosło do Szwecji z przerwą na półroczny epizod w Anglii, aby ostatecznie osiąść w Szwecji. No, przynajmniej na ten moment ;)

Wszędzie dobrze, ale w Maroku najlepiej?

Miałam miesiąc na spakowanie i mentalne przygotowanie się do przeprowadzki. Jak się spakować na kilka miesięcy na innym kontynencie? Nie znam nikogo. A co zrobię, gdy już skończę staż? Tysiące myśli i dreszczyk emocji towarzyszyły mi aż do dnia wylotu. Lubię ten dreszczyk, który zapowiada cicho skradające się zmiany. Niby cicho się skradają, ale mają moc tornada!

Maroko zaserwowało mi pełen przekrój emocji już od pierwszych chwil w Casablance, gdzie miałam mieszkać i pracować przez najbliższe miesiące.

Życie w centrum ekonomicznej metropolii Maroka wiele mnie nauczyło. Gdy dobiegł koniec mojego stażu w szkole językowej, wcale nie chciałam wracać do Polski. Czułam, że to był dopiero początek, a po kilku miesiącach wiedziałam, że zaakceptowałam Maroko takie jakie było, z jego wadami i zaletami i chciałam zostać w nim dłużej.

Pokochałam otwartość i gościnność Marokańczyków. Wielokrotnie byłam zapraszana na wesela, stypy, imprezy z okazji narodzin dziecka, zaręczyny, uczty ramadanowe czy święto Eid al Adha. Marokańskie domy są otwarte dla wszystkich, czego doświadczyłam wielokrotnie. Kiedyś mama mojej marokańskiej koleżanki przytuliła mnie i powiedziała:

Wiem, że Twoja mama jest daleko, więc pamiętaj, że możesz zawsze do mnie przyjechać bez zapowiedzi i rozmawiać jak z własną mamą„.

Czy teraz chciałabym wrócić do Maroka na stałe i spędzić w nim resztę mojego życia? Trudno mi odpowiedzieć jednoznacznie. Pewne jest, że spędziłam w nim kilka pięknych lat, mam wspaniałe wspomnienia i często tęsknię do tego chaosu, kolorów, klimatu, ludzi, spontaniczności.

maroko marakesz riad hibiscus

Słowiańscy bracia, czyli (nie takie oczywiste) życie w Serbii

Serbia zawsze kojarzyła mi się z dzikością i egzotyką. Pierwszy raz usłyszałam język serbski, gdy kumpela z ławki z liceum wróciła z festiwalu tanecznego w Belgradzie. Puściła mi pewną serbską piosenkę i opowiadała o kraju, gdzie pije się więcej mocnego alkoholu niż w Polsce a tańce ludowe są ważną częścią współczesnej kultury. Ciekawie to brzmiało. I tyle. O Serbii nie usłyszałam ponownie przez kilkanaście lat, do momentu konferencji hostelarskiej w Barcelonie.

Tam poznałam mojego (wtedy) niemęża.

Kilka miesięcy i kilka spotkań w różnych stolicach europejskich później, byłam w drodze na Sylwestra w Serbii. Sylwester zmienił się w rok, którego początki były dla mnie ciekawe. Okazało się, że Polacy nie piją tak dobrze, jak myślą. Okazało się, że nie tylko w Maroku sąsiedzi wpadają z niezapowiedzianą wizytą. Serbia w moich oczach była wtedy mieszanką południowego temperamentu i spontaniczności ze słowiańskimi tradycjami.

Anglia, czuję się jak w domu

Do Anglii latałam regularnie przez kilka dobrych lat w odwiedziny do rodziny. Przez pół roku także pracowałam tam w agencji rekrutacyjnej i mieszkałam. Uwielbiam angielską architekturę i puby. Mój angielski epizod był dość krótki i przeleciał mi przed oczami jak rakieta, ciężko mi wypowiedzieć się o tym kraju w dłużej (niż półroczna) perspektywie. Mam sentyment i uwielbiam Anglię!

withernsea bewildered slavica klup polek polka anglia uk mama emigracja expat slowianka slavic girl travel north sea morze polnocne wielka brytania what to seee co zobaczyc nieoklepane miejsca camping glamping anglia

Współrzędne geograficzne Withernsea: 53°43′42″N 0°02′17″W

Żyj i daj żyć innym, najlepiej na odległość. Szwecja.

Edit: Ten wpis zaczęłam pisać przed koroną. Szwedzi uskuteczniali social distancing zanim stało się to modne ;)

Zanim zapadła decyzja o przeprowadzce do Szwecji, nie byłam w żadnym skandynawskim kraju. Jechałam tam z wiedzą zdobytą z opowieści znajomych i tym, co przeczytałam w internetach. Że jacy to Szwedzi chłodni, jacy niesocjalni i jeszcze parę negatywów. Ja wierzę, że świat jest taki, jaki jesteś Ty i przyciągasz to, w co wierzysz.

Szwecja jest rajem dla miłośników lasu, wędkowania oraz świętego spokoju. Ludzie są mili, spacerując w lesie do siebie zagadują. Często, gdy zbieram zioła lub żywicę, Szwedzi zaczepiają mnie pytając co będę z tego przyrządzać. Nie są jednak nachalni, trzymają dystans. Fajnie to kiedyś podsumował pewien młody szwedzki fotograf, z którym miałam okazję dłużej pogadać:

„My (Szwedzi) po prostu wolimy energię spożytkować na relacje, w których czujemy się dobrze zamiast spędzać czas z przypadkowymi ludźmi”

Takie podejście, jak tego 35-latka, bardzo ze mną rezonuje. Szwed szanuje cudzą prywatność i nie wchodzi w drogę innym. Uwielbiam ten kraj za to!

Ale czy jest tu tak idealnie? Dla mnie zdecydowanie najprzyjemniejszy kraj do życia w jakim przyszło mi mieszać.

biwak allemansratten szwecja namiot milworld outdoor gear outdoorexperten

Wybierasz się na biwak na dziko – poczytaj TO

Polsko, piękna ma!

Polskę zaczęłam odkrywać tak naprwdę dopiero, gdy z niej wyjechałam. Nagle zaczęłam dostrzegać jej wady i zalety w zupełnie innym świetle. Ciekawe, że dopiero na emigracji w Maroku odkryłam polskie zwyczaje i słowiańskie korzenie. Dzięki emigracji zupełnie inaczej patrzę na polskie święta oraz tradycyjne potrawy. Emigracja skłoniła mnie do przemyśleń i odkrywania coraz to nowszych potraw w kuchni polskiej, zobazcie sami, ile pysznych zup mamy! Dziesiątki! Chyba jak w żadnym innym kraju.

Polska jest cały czas obecna w moim codziennym życiu. Różnice między nią a krajami, w których mieszkałam są zawsze widoczne nabardziej przez pierwsze 2 dni pobytu. Zawsze gdy przylatuję do Polski – odkrywam ją na nowo. Jeszcze przed koroną uderzało mnie to pchanie się w transporcie publicznym i gburowate panie ekspedientki w sklepach. Mając porównanie jak to wygląda w innych krajach – szybko rzuca się w oczy:) Wiem, że wiele osób twierdzi, że uśmiechy urzędników i sprzedawców oraz przyjazne nastawienie lekarzy w Anglii czy Szwecji są na pokaz. Ja jednak uważam, że jest to miłe i sprawia, że sam się chcesz uśmiechnąć i podać uśmiech dalej :)

Ani w Serbii, ani w Polsce ani w Maroku nie spotkałam się z tak uprzejmymi ludźmi w służbie zdrowia, urzędach czy sklepach jak właśnie w Szwecji i Anglii. Długa droga, mam nadzieję, że i te kraje kiedyś dojdą do wniosku, że bycie uprzejmym w przestrzeni publicznej to jest bardzo fajna sprawa!

o mojej wycieczce na Podlasie poczytasz TU

Wracając do pytania z tytułu – w jakim kraju żyje się najlepiej? Emigracja wiele uczy, wiele pokazuje. Na jaki aspekt emigracji patrzymy? Czy chcemy się czegoś nowego nauczyć? Może interesują nas tylko aspekty ekonomiczne? Każdy z tych pięciu krajów ma do zaofereowania coś wspaniałego, czego inne nie mają. Wszystkie je lubię, mam sentyment i jestem im wdzięczna! Obecnie jest mi dobrze w Szwecji. A co będzie dalej? Zobaczymy.

Do poczytania i posłuchania o emigracji:

  • życie Polki w Maroku – TU
  • co Słowiankę zdziwiło w Szwecji – TU
  • życie w Serbii, czyli słowiański szok kulturowy – TU
  • czy znalazłeś już swój koniec świata? Książka Eweliny Gac „Opowieści z końca świata” – TU
  • krótki poradnik Słowianki jak przetrwać na emigracji – TU
  • wywiad dla radia podróżniczego Lupus Deserto – – tym jak Maroko zdefiniowało moją słowiańskość – TU
Facebook Comments
0 0 vote
Article Rating

Cześć, zdravo! Mam na imię Monika i obecnie mieszkam w Szwecji. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru jestem wielokrotną emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zawodu tworzę rękodzieło i tłumaczę. Z zamiłowania opowiadam o językach obcych, zbieram zioła, robię herbatki i nalewki oraz odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Dołączycie?

Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Ja mieszkam w Szwecji i tu wszystko zaczyna się jakieś dwa tygodnie później niż w Polsce. Moja rozpiska dotyczy centralnej Polski, jednak w różnych regionach data zbioru może się różnić. Weź to też pod uwagę, jeśli mieszkasz w innym kraju.  […]

Monika Mizińska-Momčilović

Cześć, zdravo! Mam na imię Monika i obecnie mieszkam w Szwecji. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru wielokrotna emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zawodu tworzę rękodzieło i tłumaczę. Z zamiłowania zbieram zioła i odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Dołączycie?

Cześć, zdravo! Mam na imię Monika i obecnie mieszkam w Szwecji. Z wykształcenia jestem nauczycielką języka angielskiego, chociaż na co dzień raczej posługuję się serbskim;). Z wyboru jestem wielokrotną emigrantką (Maroko, Serbia, Szwecja). Z zawodu tworzę rękodzieło i tłumaczę. Z zamiłowania opowiadam o językach obcych, zbieram zioła, robię herbatki i nalewki oraz odkrywam przed sobą i Wami swojskie smaki słowiańskiej i leśnej kuchni. Dołączycie?

Filtruj wpisy:

MOJE PATRONATY

ad astra anna jurewicz sub rosa słowiańskie książki slavic book recenza patronat
czerwona baśń wiktoria korzeniewska
aleksandra rozmus okrutnik słowiańska powieść książka slavic book recenzja
1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x