Biwak pod namiotem w Szwecji – co trzeba wiedzieć

„Był las nie było nas, będzie las, nie będzie nas” – stare słowiańskie powiedzenie

 





W Szwecji obowiązuje zasada Allemansrätten, co można przetłumaczyć jako „wolność wędrowania, obcowania z naturą”.

Wikipedia podaje, że jest to prawo mówiące, że „każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. Wynika ono z przekonania, że człowiek jest integralną częścią przyrody, zaś cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować.”

Urocze to, prawda?

Niektórzy backpackersi jadący na biwak pod namiot z innych krajów często zacierają ręce, bo myślą, że – w duchu wyżej wspomnianej zasady – rozłożą namiot w czyimś ogrodzie. No… nie do końca. Ramię w ramię z tą zasadą idą różne obowiązki i prawa, czyli:

  • nie należy zaśmiecać terenu
  • nie należy naruszać czyjejś prywatności, biwakować blisko budynków mieszkalnych itp.
  • pojazdami można jechać tylko tak daleko, jak ciągnie się droga, a resztę drogi (po szlabanie, ścieżki) przechodzimy pieszo
  • ognisko i grilla można rozpalić w wyznaczonych do tego miejscach w lesie. No chyba, że obowiązuje zakaz (np. podczas upałów) – wtedy nie można
  • można zbierać owoce, zioła i grzyby (hurra!)

Zbiory żywicy sosnowej (tu już macerat powstaje)

To gdzie na biwak?

W myśl powyższych zasad – wszędzie! Miejsc w Szwecji jest wystarczająco dla wszystkich, a zaludnienie na tyle niewielkie, że nie trzeba się przepychać z innymi. Każdy znajdzie swój spokojny, cichy kawałek lasu czy pola na biwak bez wrzasków dzieci i ujadania pijanych sąsiadów;)

Odwrotnie do powszechnej opinii, że Szwedzi to naród antysocjalny, wszyscy się pozdrawiają na szlaku, ale też schodzą sobie wzajemnie z drogi, by nie naruszać prywatności. Bardzo tu to lubię.

Często zdarza się tak, że osoba, która rozpaliła ognisko przed nami, narąbie drewna dla kolejnego przybysza. I to jest całkiem normalne. W wielu lasach są też drewniane schroniska, takie jakby szałasy albo domki ze ścianami z trzech stron – można w nich usiąść, schronić się przed wiatrem lub… rozłożyć w środku namiot!

No więc do rzeczy – namiot można rozłożyć wszędzie, o ile nie naruszamy prywatności innych ludzi i nie przeszkadzamy zwierzętom oraz nie niszczymy roślin chronionych.

My z Duszkiem szukamy miejsc na biwak na Google Maps :)

Wchodzimy, dodajemy pinezkę i patrzymy czy ciekawa okolica. I tak odkryliśmy między innymi piękne Ramnäs  i Järndammen.

Mój ulubiony pogodoodporny namiot z Milworld.pl

Łowienie ryb

Cała Szwecja pokryta jest lasami i jeziorami, i chyba ta powszechność przełożyła się też na dosyć proste prawo dotyczące wędkowania. W przeciwieństwie do Polski czy Niemiec, nie trzeba mieć kart wędkarskich. Wystarczy sprzęt, dobra wola oraz uiszczenie opłaty za zezwolenie na wędkowanie w danym miejscu. Niektóre jeziora są państwowe, inne prywatne, ale kontrola jest sroga i kary za brak zezwoleń są wysokie. Kontrolerzy chodzą dookoła jezior nawet w święta i skrupulatnie sprawdzają zezwolenia ;)

Jest wiele rodzajów zezwoleń na jeziora: jednodniowe, miesięczne lub roczne. Ceny są bardzo różne i ciężko wrzucić je do jednego worka cenowego, bo bywają jeziora, gdzie roczna karta (zezwolenie) kosztuje 200 SEK (ok 80 PLN) a bywają takie, gdzie i 2000 SEK (ok 800 PLN).

Generalnie jednorazowo można wziąć do domu 3 ryby na dobę, jedna osoba może łowić na jedną wędkę, nie można zarzucać sieci i brać do domu ryb mniejszych niż kilogramowe.

Jeśli chodzi o wody otwarte (Mälaren) – można w nich łowić bez zezwoleń.

Więcej informacji o wędkowaniu i zezwoleniach znajdziecie na stronach:

Duszek przygotowuje przynęty :P

Co z dojazdem?

Odległości w Szwecji są dosyć duże. Najwygodniej jest jeździć autem. Kultura jazdy jest tu na wysokim poziomie, więc nie ma się czego obawiać. Nietóre lasy są w ogromnych odległościach od najbliższych miast i nie ma szans dostać się transportem publicznym. Wielu turystów jeździ kamperami, bo dają one duże możliwości obejrzenia pięknych zakątków tej części Skandynawii, jednak pamiętajcie, że kamperem nie wjedziecie wszędzie. Często te najbardziej urokliwe miejsca kryją się za siedmioma ścieżkami, za siedmiona mostkami… na które nawet człowiekowi trudno wejść ;)

O takimi mostkami na przykład ;)

Do poczytania:




Facebook Comments

Szczypta magii, garść rodzimych legend, spora dawka ziół i natury okraszona podróżami w dzikie miejsca... Oto z czego składa się jej życie. Z wykształcenia metodyk języków obcych, na życie zarabia jako rękodzielnik i tłumacz. Najczęściej można spotkać ją w lesie, na Instagramie lub w kuchni przy pleceniu naszyjników oraz tworzeniu ziołowych naparów, maceratów i nalewek. Na blogu bewilderslavica.com Monika zaraża miłością do ziół, natury, outdoorowego stylu życia, dzikich podróży i rodzimych korzeni.