motanki z Ukrainy, wykonane przez Michalinę

Słowiańskie zaklęcie na miłość, czyli jak magicznie usidlić wybranka

Nie wiem jak wy, ale ja jako dziewczynka lubiłam wymyślać niby-magiczne zaklęcia, bawiłam się w laboratorium, czytałam „Witch„. Wraz z przyjaciółką miałam swoją bazę posród drzew w ogrodzie, a w bazie zawieszony kociołek. Gotowałyśmy tam przeterminowane soki. Kiepska była ze mnie wiedźma. Gdzieś tam z tyłu głowy przesądy były obecne, tym bardziej, że moja babuszka zawsze mnie goniła, żebym nie rzucała torby z portfelem na podłogę. Kazała zawsze spluwać na widok czarnego kota. Nieświadomie, a jednak takie przesądy towarzyszyły mi, i zapewne wielu z was, od najmłodszych lat.

Im bardziej odgrzebuję historię kultury słowiańskiej, tym widzę więcej wpływów pradawnych wierzeń we współczesnym świecie. Z okazji nadchodzących komercyjnych walentynek, które są tak uwielbiane przez wielkie koncerny robiące na tym święcie niezłą kasę, mam dla was coś innego.

Nie, nie będę przynudzać i miłości, o tym jak to trzeba się kochać cały rok, a nie tylko 14 lutego. Zafunduję wam porcję wiedzy o wciąż żywych (a może raczej coraz bardziej odżywających) miłosnych wierzeniach i tradycjach naszych babć i poprzednich pokoleń.



Kiedy pies przestraszy dziecko

Moja znajoma, Michalina Nesterenko, która na codzień mieszka na Ukrainie, pomaga ludziom gdy oklepane metody zawiodą, stawia karty i czyni wiele różnych magicznych zabiegów.

„Na Ukrainie magia jest obecna na co dzień i bardzo wyraźnie to widać, chociaż tutaj nikt nie nazwał by tego magią. Oczywiście najbardziej widoczne jest to na wsiach, gdzie ludzie są bliżej natury i bardziej pokorni wobec tego czego nie mogą zrozumieć. Miasta pod tym względem niespecjalnie się różnią od tych w Polsce. Znamienne jest jednak to, że w telewizji jest sporo programów o tematyce parapsychologicznej, ezoterycznej, duchowej, co niczym koktajl Mołotowa miesza się z silnym wpływem religii- grekokatolickiej i prawosławnej. Ja, mieszkając w podkarpackiej wsi, dostrzegam z fascynacją, jak słowiańska magia, wymieszała się z religią i jaki wpływ ma na codzienne życie. Na przykład kiedy dziecko się przestraszy, trzeba szybko dmuchnąć trzy razy w ucho, żeby wydmuchać strach. Kiedy pies przestraszy dziecko, trzeba je okadzić sierścią tego psa, ale zanim zaśnie, bo inaczej <zaśpi> lęk i on w nim zostanie. Chorobę odgania się całując w czoło i trzy razy spluwając za lewe ramię. Takich zwyczajów,które są tu wręcz naturalnymi odruchami, jest bardzo dużo. Jednak nikt tego nie traktuje jak magię.”

-mówi z pasją i przekonaniem Michalina, gdy pytam ją o to jak magia i stare słowiańskie wierzenia mają się na Ukrainie.

Niebywała kreatywność panien

Jeżeli chodzi o temat przyciągania miłości i rozkochiwania w sobie wybranka, zapowiada się to naprawdę interesująco! Po lekturze serii „Kwiat paproci” zdecydowanie bardziej zagłębiłam się w temat obyczajów naszych przodków, jednak posłuchanie opowieści Michaliny jest równie ciekawe. Chodzi bowiem o współczesne obrządki i to jak nasi wschodni sąsiedzi pojmują magię i tradycję:

„Ludowa magia na miłość to temat rzeka. Trzeba przyznać, że panny przez wieki wykazały się niebywałą kreatywnością, jeśli chodzi o sposoby na rozkochanie wybranka. Dzisiaj, gdy świadomość ludzka się rozwinęła, wiemy, że takie działania to pętanie woli, a więc czynienie magii złej, czarnej, negatywnej. Niegdyś jednak nikt nie myślał w ten sposób, ponieważ postrzeganie rzeczywistości było dużo węższe. Nadal jednak można się wspomóc korzystając z wiedzy naszych prababć, wprowadzając drobną modyfikację- nie łowimy konkretnego kochanka, a puszczamy prośbę o miłość w eter. Najbardziej popularny jest jednak lubczyk, który odpowiednio przygotowany podaję się wybrakowi do wypicia, powtarzając odpowiednie zaklęcia. Przed ważnymi świętami jak Czarodzielnica lub Kupalnocka, panny obmywały się o wschodzie słońca w źródełku, śpiewając zaklęcia do wody, która miała dać im urodę, wieczną młodość i nieodparty urok. Wiele z zaklęć wymagało zdobycia włosa, nitki z ubrania lub chociaż grudki ziemi, po której stąpał wybranek. bardziej drastyczna wersja wymagała podania wybrankowi swojej krwi w różnej formie. Nie wiem czy te działania przetrwały wśród młodych panien. Mnóstwo pozostałości słowiańskiej swadźby zostało jednak w obrządkach weselnych, takich jak pieczenie weselnego korowaja (kołacza), wiązanie rąk młodej pary ręcznie wyszywanym „ruczniczkiem„, czy ściąganie wianka i zakładanie chustki pannie młodej. Sama brałam ślub na Ukrainie i chociaż był skromny i świecki, to miałam przyjemność być w samym centrum tych tradycji i przeżyć je na sobie.”

Z szacunkiem i lękiem

Temat staje się coraz bardziej wciągający, nie uważacie? Sama od jakiegoś czasu odgrzebuję historię i próbuję dotrzeć do źródeł starodawnej magii w Polsce, chociaż nie zawsze jest to proste. Gdzieś podświadomie wydawało mi się, że im bardziej za wschodnią granicę, tym większe wpływy wiary, religii, tradycji, jednak dla pewności zapytałam Michalinę o jej punkt widzenia. W końcu przebywa w samym sercu magii słowiańskiej, w podkarpackiej wsi na Ukrainie. Kto inny mógłby mi dać najlepsze informacje z pierwszej ręki jeśli nie ona? No więc pytam, a Michalina zaczyna snuć opowieść:

„Sądzę, że magia jest bardziej praktykowana na Ukrainie, chociaż nikt by się do tego nie przyznał. Nazwanie kogoś <worożką>, czyli czarownicą, jest bardzo obraźliwe i w hermetycznych, wiejskich środowiskach brzmi wręcz jak wyklęcie. Ludzie mówią do siebie <uważaj, bo ktoś pomyśli, że coś worożysz>. Tu gdzie mieszkam nie obnoszę się ze swoją pracą na co dzień. A mimo to, to właśnie w takim środowisku dociera się do najstarszej wiedzy, przekazywanej z matki na córkę. Kiedyś moja znajoma czarownica powiedziała, że tu każda gospodyni to dobra wiedźma, ale czarują po cichu, bo boją się siebie nawzajem ;). W Polsce, przynajmniej na północy, skąd pochodzę, magia jest zazwyczaj ignorowana lub wyśmiewana. Tu darzy się ją szacunkiem, pomieszanym z lękiem. Tu ludzie naprawdę wierzą.”

Motanki, starosłowiańskie lalki wykonane z intencją przez Michalinę
Motanki, starosłowiańskie lalki wykonane z intencją przez Michalinę

Twoje własne zaklęcie na miłość

Michalina, tak samo jak wiele współczesnych kobiet zajmujących się magią, uważa, że nie można rzucać uroków na konkretne osoby. To magicznie nieetyczne. Proponuje więc ogólne prośby o miłość, a jedną z jej ulubionych metod jest to proste zaklęcie, które, jak twierdzi Michalina, każda dziewczyna może wykonać samodzielnie w warunkach domowych.

Weź ozdobną butelkę lub słój, wodę różną, garść suszonych płatów róży oraz suszoną lawendę. Weź w dłonie po kolei najpierw jedne płatki, potem drugie, wizualizując idealną miłość (warto wcześniej ją określić, opisać czego oczekujemy). Naładowane energią płatki włóż do butelki. Następnie zalej je wodą różaną i dobrze zamknij. Możesz zapieczętować. Bierz co wieczór butlę w dłoń mówiąc:

„Niech słodkie róże, lawenda pachnąca,
przyniosą mi miłość do końca miesiąca!”

Spróbujesz?

Czy próbowałaś kiedyś magii miłosnej? Jeśli tak, jakie są twoje ulubione zaklęcia i metody? :)

Michalina prowadzi również przepełniony magią i pozytywną energią blog i możesz ją znaleźć tutaj oraz na Facebooku.

 

Facebook Comments

6 thoughts on “Słowiańskie zaklęcie na miłość, czyli jak magicznie usidlić wybranka”

  1. Pingback: WWW.XMC.PL
  2. Pingback: 2019
  3. Pingback: #macron #Lassalle
  4. Pingback: javsearch.mobi

Dodaj komentarz