O przebojowej babci, biuściastej siostrze, kurczaku i niemoralnej propozycji





Gdy ponad dekadę temu wybrałam się na wycieczkę do Chorwacji z moją najlepszą przyjaciółką, niepokorną siostrą i przebojową babuszką, nic nie wskazywało na to, że nieznajomość (wtedy) języka może wywołać tak wiele emocji. Chorwacki, jako jeden z języków słowiańskich, ma całkiem sporo wspólnego z naszym ojczystym językiem. Przynajmniej tak bardzo chciałyśmy w to wierzyć…

Moja wszędobylska i wszystkowiedząca babuszka zawsze nas uczyła, że koniec języka za przewodnika, a nawet jeśli nie język, to palce, miny i gesty też dadzą radę.

Bardzo mocno wzięłyśmy sobie do serca jej radę, w końcu zjechała kawał świata ledwo znając polski. I nigdy się nie zgubiła, nigdy nie miała z tego tytułu problemów.

Naucz się czytać między cyc… wierszami!

Po dniu pełnym wrażeń, opalaniu się topless, spotkaniu pana podglądacza czającego się w krzakach, zaciętej wojnie z jeżowcami, nadszedł czas na klimatyczną kolację w ogrodzie przy dalmackiej muzyce i domowym winie. Około pięćdziesięcioletni kelner podszedł do nas i, jak domniemałyśmy, zapytał co sobie życzymy. Moja siostra stwierdziła, że chęcią zjadłaby pierś z kurczaka.

Próbowała zamówić po angielsku. Nie udało się. Po rosyjsku też nie. Jak to się mówi do trzech razy sztuka, więc siostra podjęła próbę komunikacji po polsku połączoną z babuszkowymi lekcjami gestykulacji. Mimo, że słońce już dawno zaszło, nadal było dość ciepło. Siostra przyodziana w sukienkę podkreślającą, że ma czym oddychać, złapała się za biust i energicznie nim potrząsając, powiedziała: „kurczak”.

Pan kelner zrobił się cały czerwony i pobiegł speszony w stronę drzwi pensjonatu. Po chwili ujrzałyśmy panią rezydent, a za jej plecami chowającego się kelnera. Rozanielona pani podeszła i wytłumaczyła, że to co dla Polaka znaczy „kurczak”, dla Chorwata znaczy „siusiak”.

Kelner zrozumiał, że moja bezwstydna siostra właśnie mu publicznie złożyła bardzo niemoralną propozycję…

Koniec języka za przewodnika, a może jednak nie…

Coś co latami okazywało się świetną metodą komunikacji poza językowo-bezpiecznymi granicami kraju, tego dnia dowiodło, że nie zawsze języki tak sobie bliskie, rzeczywiście są bliskie. Nie zmienia to faktu, że język chorwacki jest bardzo przyjemny dla ucha i relatywnie prosty do nauczenia dla Polaka ;)

Pamiętajcie: chcąc zamówić kurczaka na Bałkanach proście o pileće, a nie kurczaka!

 

Facebook Comments